Powiedzieli o Art Zoyd
Powiedzieli o zespole |
![]()
Rafael Kozub
Przychodzą takie chwile, kiedy dźwięki same układają się w ciągi
charakterystycznych znaczeń. Dopasowywane jedne do drugich nieczęsto zostają głębiej
zakodowane w świadomości wrażliwego odbiorcy. Nie można nim się stać przypadkowo. W
przeciwnym wypadku odczujemy pewną przeszkodę, wynikłą choćby z zaskoczenia,
nieprzygotowania. I tak już pozostanie do końca.
Czy chwile o których piszę zdarzają się naprawde? Tak, na pewno tak, no i może
właśnie dlatego warto je docenić. Ale nie można się spieszyć. To bezcelowe. Muzyka
wprawdzie wymaga uwagi, lecz nasuwające się znaczenia już same w sobie nie, gdyż są
nasze, niepowtarzalne, trwałe. Specyficzna atmosfera zadumy, powagi, smutku, nawet grozy
zostaje przeplatana finezyjnie wykonywanymi pasażami, niebywale lotnymi, lekkimi. To
muzyka, która wręcz idealnie współżyje ze światem obrazów, li to wyimaginowanych,
naszych własnych, stworzonych w wyobraźni, czy znów prawdziwych, podsuwanych raz po raz
przez muzyków (akcje, przedstawienia, balet, taniec). I nie wiadomo doprawdy, który z
nich jest celniejszy. Wszak wszyscy mamy prawo do własnych interpretacji. Każdy ze
światów ma zaś prawo dzięki nimi zaistnieć.
Muzyka Art Zoyd ogarnia swym pięknem pod każdą postacią.
Posiada specyficzny klimat, bazujący na niepowtarzalnym schemacie kompozycyjnym. Tu
prawdopodobnie tkwi przyczyna powodzenia, a w zasadzie możliwość zdrowego trwania w
swej inności. Eksponowanie odpowiednio dobranych fraz muzycznych (nawet w sposób zbyt
częsty, monotonny, co utrudnia odbiór), doskonała dyscyplina muzyków, zgranie,
skromność i wyczucie charakteryzują Art Zoyd niemalże od
początku.
Nie mam pojęcia na jak długo starczy ciepła, jakim obdarowują nas artyści - wszak
jest ono niezbędne do życia i rozwoju, ale znam odpowiedź na inne pytanie; Czy można
oddać się tej muzyce bez reszty, do końca? O tak, a to już świadczy o jej wartości -
ponadwartości i zaufaniu w nieprzemijanie. Czy może być coś równie urzekającego?
Rafael Kozub, "Informator ARS2" Nr.2 z marca 1989 roku
Krzysztof Ojczyk o klasyfikacji muzyki zespołu Art Zoyd na forum grupy
Przyznaję, że im usilniej staram sie sformułować jakieś bardziej konkretne zdanie
na ten temat, tym bardziej Art Zoyd wymyka mi się spod jakichkolwiek klasyfikacji.
Myślę, ze zwiazki Art Zoyd z rockiem - poza oczywistym rodowodem - są bardziej natury
emocjonalnej, niż miałyby sie przejawiać w jakiś oczywistych nawiązanich, chociaż i
takie, choć nie sa dominujące, rownież można wskazać. Dla charakteru ich muzycznego
przekazu nie znajduję odpowiedników pośród tych przedstawicieli współczesnej muzyki
poważnej, których znam. Przypuszczam więc, ze ta nieporownywalność, bierze sie się
być może z unoszącego sie nad tą muzyką ducha rocka.
A odnośnie klasyfikacji muzyki Art Zoyd skojarzył mi sie kolejny termin, ktory jeszcze
nie padl. Jest to totalizm - który, jak wiadomo, ukuto dla dokonań tych
postiminimalistów, którzy bardzo odważnie zaczęli flirtować z rockiem. Czyli
coć z tym rockiem musi jednak byc na rzeczy :-).
Zygmunt Gruntkowski o klasyfikacji muzyki zespołu Art Zoyd na forum grupy
Osobiście protestuję, gdyż nie znajduję uzasadnienia, aby wczesną muzykę Art Zoyd określać mianem rocka symfonicznego. Nazwa ta nie jest zbytnio uzasadniona etymologicznie, a określenie to ma już pewne ukute (słusznie czy niesłusznie) znaczenie. Istnieje i funkcjonuje natomiast dużo lepsza nazwa: kameralistyka rockowa. Warto jednak zaznaczyć, że twórczość Art Zoyd była tak bardzo otwarta na inspiracje i nowe idee, że właściwie używanie terminu "rock" w tym wypadku nie ma już szczególnego sensu (choć korzenie twórców tkwią w szeroko pojętym rocku). Podobny problem klasyfikacyjny możemy napotkać w odniesieniu do niektórych dokonań Braxtona, zastanawiając się czy jest to jeszcze jazz, choćby ten awangardowy. To jednak zależy od punktu widzenia i zdefiniowania pojęć. A może wystarczy powiedzieć, że to już jest po prostu muzyka współczesna i skończyć z tymi sztucznymi podziałami, gdyż to właśnie we współczesnej muzyce granice między tradycyjnymi gatunkami muzycznymi ulegają coraz większemu zatarciu?
Jarek Pawlak o swojej fascynacji muzyką Art Zoyd na forum grupy
Trudno jest obiektywnie pisać o muzyce, która w tej chwili najbardziej mnie fascynuje . Może wyda sie paradoksalne to co powiem ale Art Zoyd tkwi właściwie w próżni, jak zresztą wielu artystów tworzących muzyke nie przystająca gatunkowo do tego co potocznie się klasyfikuje. Trudno aby taka muzyce znalazła sluchaczy w świecie rocka, z ktorym moim zdaniem nie ma zbyt wiele wspólnego. Pod tym względem w lepszej sytuacji była Magma, jednak fuzja z rockiem jest tam bardzo widoczna (stad też może większa popularność tego zespołu szczegolnie we Francji). W książce "Kompozytorzy XX wieku" Bogusław Shaeffer wspomina o bezsensowności podziału dzisiejszej muzyki na dwa nurty "poważny/klasyczny" i "rozrywkowy/popularny". Myślę, z w pewnym sensie Art Zoyd pada ofiarą tego podziału. Przyznam jednak, że słuchając Art Zoyd z pierwszych płyt odnoszę tę muzykę cały czas do nurtu współczesnej muzyki poważnej. Na pewno bardziej przystaje ona tam niż do rocka. Takie elementy jak podejście do kompozycji, instrumentarium czy nienaganna, klasyczna wirtuozeria muzyków trudno umiejscowić w świecie rocka.
Słuchając ostatnio z dużą przyjemnością kwartetów smyczkowych Beethovena,
stwierdzam jednak, ze jest to dla mnie w tej chwili zbyt uporządkowane, pod tym wzgledem
kompozycje Art Zoyd wprowadzają w ten ład taką nutkę szalenstwa jaka mi odpowiada.
Jest to niejako coś czego usilnie poszukiwałem jako kontynuacje mojej przygody z muzyka
klasyczna z
jednej strony, z drugiej zaszczepienie tej muzyce pierwiastka moze również trochę
rockowego ale przede wszystkim bardziej zbliżonego do muzyki współczesnej czy jazzu.