John Cage - biografia
![]()
Kompozytorzy XX wieku - John Cage
Tekst pochodzi z książki Bogusława Schaeffera - "Kompozytorzy XX wieku"
John Cage, filozof, pisarz, mitolog (założyciel
New York Mycological Society i autorytet w tej dziedzinie), pianista i kompozytor
amerykański, jest zapewne najoryginalniejszą postacią nowej muzyki. Twórczość Cage'a
- to typowy produkt amerykanizmu. Nam, przywiązanym do kultury europejskiej, do jej
ciągłości, w której ramach każda nowość jest odchyleniem, trudno się zgodzić ze
znaczeniem, jakie w nowej muzyce posiada twórczość amerykańskiego kompozytora. Cage przeczy owej ciągłości kulturowej w sposób zasadniczy - i to
jest może jego najmocniejszą bronią. Muzyka mogła się odrodzić tylko dzięki
zupełnemu wyjściu poza krąg dotychczasowych doświadczeń i uprzedzeń, poza obszar
konwencji stylistycznych i estetycznych. A przy tym
nie jest wcale Cage geniuszem; jest zaledwie muzycznym "prowokatorem", muzykiem, dla którego nie ma nic
świętego, kompozytorem otwartym, działającym z jakąś wyjątkową siłą w różnych
zakresach, które najpierw wydają się dla muzyki marginesowe, a z czasem nabierają
znaczenia chyba przez sam fakt, że do niej należą. John Cage jest nowatorem par excellence, twórcą skoncentrowanym na ideach
totalnych, takich, które przeobrażają i formę, i zawartość muzyki.

Wiele jego kompozycji ma znaczenie tylko jako przejaw
jego indywi
Jak dalece indywidualna jest estetyka
Cage'a, tego dowodzi szczególnie wyraźnie jego metoda kompozycyjna. Cage przeciwstawia się utrwalonej przez tradycję procedurze "nuta przeciwko nucie". Uważa, że pojedyncze zjawiska dźwiękowe mogą być wiązane ze sobą jedynie na tej zasadzie, że skomponowane zostały jako wynik spontanicznego procesu twórczego. Zdając sobie sprawę z tego; iż w nowej muzyce nie istnieje logika dźwiękowa wiążąca się z samym materiałem, Cage usiłuje uprawiać muzykę w całkowitej niezależności od osobistego smaku artystycznego, od znajomości literatury muzycznej czy tradycji artystycznej. Nic tedy dziwnego, że często woli on wziąć za punkt wyjścia utworu materiał skomponowany przypadkowo na drodze pozaindywidualnych operacji kompozycyjnych. Tak np. napisana jest Musie of Changes na fortepian. Podstawą kompozycyjną tego utworu jest specyficzna metoda twórcza, określona przez Cage'a jako proces. W tym utworze struktura i forma uzależnione są od specyficznej gry wartościami muzycznymi, zanotowanymi wprawdzie w sposób zbliżony do tradycyjnego ujęcia notacyjnego, a jednocześnie wykraczającego poza - szczególnie czasową - konwencję. Cage zajmował się przez dłuższy czas komponowaniem utworów, w których naczelna cecha dodekafonii: równouprawnienie dźwięków, była stosowana w całej rozciągłości. Operując materiałem 25 czy 12 dźwięków, a więc specyficznym materiałem seryjnym, Cage przeszedł wszystkie ważniejsze etapy atonalnego i seryjnego komponowania, toteż jego tendencji do ograniczania materiału dźwiękowego nie można traktować jako tendencji do zubożenia muzyki, lecz jako nową (aczkolwiek bardzo specyficzną!) dyscyplinę dźwiękową. W kompozycjach z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych Cage zrywa z wszelką tradycją muzyczną i z konwencjami uchwytności i logiki procesu formalnego. Rzecz charakterystyczna, kompozycje jego wykazują w tym zakresie pewne podobieństwa do punktualistycznej muzyki powebernowskiej, analogie te dotyczą jednakże tylko samego rezultatu wrażeniowego. Bo jeśli większość kompozycji powebernowskich opiera się na materiale bardzo ścisłych projekcji dźwiękowych, to muzyka Cage'a przejawia się jako wynik zastosowania lekko tylko zarysowanych dyspozycji formalnych i materiałowych. Najważniejszym punktem estetyki Cage'a jest muzyka, którejwykonawca ma za zadanie z materiału bardzo elementarnych dyspozycji formalnych ukształtować muzykę według własnej koncepcji dźwiękowej i opierając się na własnych doświadczeniach wykonawczych. Ta technika kompozytorska nie ma ? jak już podkreśliłem ? nic wspólnego z techniką improwizacji. Problem kompozycji ujęty jest w niej w sposób następujący: twórca ' dysponuje w utworze kilkoma wybranymi parametrami, reszta jest nieokreślona, może być realizowana przez wykonawcę w sposób różny, co w rezultacie daje pewną "trwałość" kompozycji, jako że tak egzystujący utwór nie jest utworem definitywnym i może być stale odnawiany, nawet z punktu widzenia rezultatu wrażeniowego.
Likwidując tradycyjne pojęcie muzyki, Cage idzie może najdalej
w swoich eksperymentach formalnych. Należą tu zarówno utwory instrumentalne, jak i kompozycje teatralne, w których amuzyczność
przejawia się chyba najsilniej. Aby dać pewien pogląd na ekstremizm kompozytora, musimy
się zatrzymać nieco dłużej przy jednym z najbardziej radykalnych jego utworów. W skomponowanym w 1958 Koncercie na fortepian i orkiestrę Cage operuje materiałem, który
można by określić jako dowolny. I tak np. partia fortepianowa składa się z 84
elementów kompozycji, elementów, które można pojmować jako formalne składniki bardzo
swobodnego montażu dźwiękowego. Podobnie ma się
rzecz z instrumentami towarzyszącymi. W sumie ostateczny rezultat kompozycji jest stale zmienny, podobnie jak czas trwania utworu i
charakter jego ekspresji. Niewątpliwie jednak w kompozycji tego typu można
dostrzec bardzo wyraźnie określoną ideę ogólną. Chodzi tu Cage'owi o to, by nie determinując
formy i określając materiał jedynie ramowo, uwolnić się od konieczności wyrażania
podobnych wizji dźwiękowych w coraz to nowych kompozycjach. Koncert fortepianowy
Cage'a można uważać za muzykę eksperymentalną w najpełniejszym tego
słowa znaczeniu. Wydaje się, że kompozytor jako pierwszy znalazł odpowiedź na
pytanie, co w nowej muzyce może uchodzić za muzykę eksperymentalną. Eksponując
aleatoryczną nieprzewi-dywalność rezultatu dźwiękowego i wrażeniowego, Cage pchnął muzykę na tory
dotąd jej zupełnie nie znane. Nawet najbardziej awangardowe poczynania szkoły
Schónberga czy Varese'a nie są tak wyraźnie antytradycjonalistyczne, jak muzyka Cage'a,
i jeżeli muzyka powebernowska, trzymająca się kurczowo pewnych
modeli dźwiękowych, może być dziś uznana za kontynuację XIX-wiecznej linii
rozwojowej, biorącej swój początek w atonalnym rozkładzie materiału dźwiękowego, to
muzyka Cage'a i związanych z
nim kompozytorów przejawia się jako absolutne novum również w zakresie psychologii
twórczości. Warto jednak pamiętać, że niektórym kompozytorom ze szkoły Cage'a udało się pogodzić
powebernowska totalną organizację dźwiękową ze swobodnym rozumieniem formy. Należą
tu przede wszystkim utwory Christiana Wolffa. To, co
cechuje estetykę Cage'a,
najsilniej zamyka się w nowym potraktowaniu dyscypliny dźwiękowej, a może dyscypliny w
ogóle. Wiele jego kompozycji ma skład dowolny, dający się powiększyć lub zmniejszyć
w zależności od intencjirealizatorów. I tak np. Atlas eclipticalis, do którego jeszcze przejdziemy, i
Aby dać pełne wyobrażenie o odrębności estetyki Cage'a, warto poświęcić kilka zdań jednemu z jego audiowizualnych utworów, Theatre Piece z roku 1960. Utwór ten składa się z ośmiu partii, które mogą być wykonywane w skali od 1 do 8 wykonawców, nie tylko muzyków, lecz również śpiewaków, tancerzy itp. Jest to kompozycja wykonawczo nie zdeterminowana. Odtwórcy mają sobie wybrać dowolny materiał dźwiękowy (również słowny). Operując wprzy-bliżeniu materiałem około 50-100 różnych akcji, wykonawcy powinni zaprezentować utwór w sposób niezależny od tradycyjnego pojęcia wykonawstwa. W utworze wchodzi w grę również gra świateł oraz akcje typowo aktorskie. W ten sposób pierwotnie muzyczny i utwór przekracza granice wytyczane muzyce i transcendentnie zbliża się do nowego awangardowego teatru. Sam utwór właściwie nie istnieje w zapisie: zamiast partytury mamy 8 głosów dla wykonawców i pewne najogólniejsze wskazówki realizacyjne. (Kompozytorzy na ogół niechętnie biorą się do realizacji nie swojego dzieła. Czas, w którym można twórczo pracować, przeznacza się na kompozycję; ale cóż: niekiedy pragnienie usłyszenia obcego dzieła w własnej wersji realizacyjnej jest silniejsze niż ów nie napisany utwór. Do Theatre Piece zabrałem się ochoczo z kilku różnych względów. Przede wszystkim atrakcyjny w utworze jest sam kompozytorski punkt wyjścia: Cage zatrzymał się przy tak ogólnej dyspozycji materiałowej, że każdy, kto przystępuje do wykonania tego dzieła, musi "skomponować" utwór niejako na własną rękę, obarczając przy tym kompozytora odpowiedzialnością za ostateczny kształt jego utworu. Na próbach Theatre Piece zdarzało się, że w wyniku przypadkowych konsytuacji pojawiały się rezultaty niezwykle interesujące: w efekcie zapominało się, iż wykonywany jest utwór właściwie nie istniejący. I jeżeli tak jest, to zarzut stawiany Cage'owi, że tak mało daje od siebie, jest bezzasadny.)
Aby ośmieszyć kompozytora i jego estetykę, cytuje się często ów, wspomniany już utwór 4'33". Kompozycja ta powstała w roku 1952 i faktycznie jest to najdziwniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek skomponowano. 4'33" to trzyczęściowy utwór, podczas którego nie pojawia się ani jeden dźwięk. Jedynym wyznacznikiem muzycznym jest tu czas trwania "kompozycji". Utwór ten może być grany na, fortepianie lub na jakimkolwiek innym instrumencie i wreszcie na szeregu instrumentów. Oczywiście, demonstracja tego utworu ma sens tylko w sąsiedztwie utworów rzeczywistych. Cage podkreśla tu jedną z zasadniczych komponent swobodnej twórczości: niezależność od jakichkolwiek konwencji. Problemy mojej twórczości są bardziej socjologiczne niż muzyczne, powiada Cage, co potwierdza się W całym szeregu dzieł nowszych i najnowszych. Oto np. Atlas eclipticalis na wielką orkiestrę (1961/1962) opiera się na 86 instrumentalnych partiach, które można wykonywać w całości albo częściowo, grupowo, kameralnie czy orkiestrowo z udziałem lub bez udziału Winter Musie na fortepian solo lub zespół, w wersji elektronicznej z użyciem amplifikacji i głośników. Jest to w całości kompozycja otwarta, swobodna, zanotowana w postaci dowolnej dla realizacji, operująca dodatkowo jeszcze dużą swobodą w innych zakresach. W kompozycji tej autor posłużył się jako modelem atlasem astronomicznym: przeniesienie punktu położenia gwiazd na przestrzeń muzyczną odbyło się, oczywiście, przy sporym udziale umownych metod transpozycyjnych. Atlas eclipticalis znany jest w różnych wersjach, również z udziałem tancerzy). W sumie: utwór swobodny do granic, do jakich nie jesteśmy przyzwyczajeni. Że tę metodę swobodnego traktowania muzyki Cage uważa za najistotniejszą, tego dowodzi cykl jego utworów z lat 1958-1968, cykl wariacji na zmienne obsady (w tym również w wersjach audiowizualnych).
Katalog twórczości Cage'a. Osiemdziesięciostronicowa
książeczka zawierająca spis kompozycji (dziś już nieaktualny, bo doprowadzony do 1962
roku), wyjątki z recenzji, wywiad z Cage'em,
sporą bibliografię i na dodatek kilkadziesiąt przykładów nutowych z twórczości
kompozytora. W sumie rzecz o charakterze zaledwie informacyjnym, a jednak - jakże
interesująca. Wertuje się ten katalog z rosnącym zaciekawieniem, w końcu zaczynamy
dokładnie czytać informacje, które na ogół nas nie obchodzą. Dlaczego? Odpowiedź na to daje sam kompozytor: nie ma dziś bardziej interesującej
twórczości, i to w sensie najszerszym. Każdy utwór Cage'a to wytwór arcybogatej fantazji. Pewne jest, że kompozytor tworży
lekko, dużo, nie bacząc na to, czy pojedynczy utwór "przetrwa", czy zniknie w
gąszczu innych. Wydaje się, że twórczość kompozytorska jest dla Cage'a jedną wielką zabawą, jednakże zabawą o arcypoważnych
konsekwencjach. Różnica zasadnicza: Cage bawi się w komponowanie, my jednak nie
możemy traktować jego twórczości jako zabawy. I na tym, być może, polega wielkość
tego kompozytora.
Przed kilku laty zaaranżowano w Londynie moje spotkanie z Johnem Cage'em, miałem więc okazję poznać go osobiście. Wrażenie nieodparte: niezwykle inteligentny muzyk, zainteresowany wszystkim, co wykracza poza konwencje wszystkim, co przyczynia się do odnowienia właściwie bardzo już starego repertuaru chwytów formalnych i ekspresyjnych. Cage jest nie tylko wybitnym kompozytorem, autorem interesujących i oryginalnych dzieł, ale także wielkim inspiratorem. Jego usiłowania, by życie i twórczość można było podciągnąć pod jeden kanon, są może zbyt proste, zbyt naiwne, choć wiemy, że były one typowe dla wielu wybitnych twórców. W końcu Cage pozostał sam ze swoją ezoteryczną estetyką, a mimo to wywarł wpływ i na matematyka Bouleza, i na mistyka Stockhausena, na Ligetiego, Schnebla czy Kagla. W jednym z ostatnich dzieł większych rozmiarów (te należą do rzadkości), w kompozycji Renga with Apartment House 1776 z roku 1976 Cage tworzy syntezę swoich idei. Jest to połączenie happeningu z utworem -wokalno--instrumentalnym, połączenie materiałowo bardzo udane. Renga - wykonywaną, przez 54 instrumentalistów - opiera się całkowicie na materiale graficznym, a poszczególne instrumenty nie mają wyznaczonych dla siebie partii. Apartment House 1776 napisany jest dla 24 instrumentalistów i 4 różnych śpiewaków (protestancka śpiewaczka, śpiewak sefardyjski, czyli hiszpańsko-żydowski, Indianin oraz murzyńska śpiewaczka bluesowa) i również instrumentalnie nie jest dokładnie zadysponowany. Oba utwory nakładają się na siebie, potrzebni są więc dwaj dyrygenci i wiele zajeży tu od ich decyzji, od ich wyrobionego smaku. W czasie prawykonania kompozycji na koncercie, na którym byłem, udało się kompozytorowi osiągnąć niebywały sukces, muzyka brzmiała swobodnie, miejscami pięknie, miejscami - abstrakcyjnie, widać idea zewnętrzna nie była pozbawiona racji: takiego stężenia nowości i odrębności nie osiąga się na innej drodze, trzeba w takich przypadkach posłużyć się koincydencjami nieprzewidywalnymi. Był to happening muzyczny najwyższej klasy. Ciekawym eksperymentem jest Roaratorio, rodzaj słuchowiska radiowego - naturalnie na taśmę - według Finnegans Wake Jamesa Joyce'a (1979); taką kompozycję mógł zbudować tylko John Cage. Jest to muzyka tekstowa przeprowadzona arcykonsekwentnie w całym swym przebiegu. Joyce nie jest tu wykorzystywany - jak w wielu kompozycjach innych autorów - lecz dodatkowo interpretowany środkami, których nie znał, a które być może z radością by zaakceptował.
Kim jest Cage, ten siedemdziesięcioparoletni młodzieniec, niezwykle uzdolniony figlarz, świetny pisarz (nieco pod wpływem Gertrudy Stein), wynalazca idei praktycznych, które rozwijane są stale przez niego samego i wielu innych kompozytorów, człowiek, który rozszerzył skalę środków muzycznych aż po niemuzykę i ciszę? Z pewnością jednym z największych twórców XX wieku. Mało kto będzie umiał wymienić jego dzieła (jest ich zresztą dużo i Cage pozwala je wykonywać symultanicznie, co jeszcze bardziej "pomnaża" jego dorobek), ale każdy będzie wiedział o nim, będzie respektował jego znaczenie w drugiej połowie naszego wieku, znaczenie fortepianu preparowanego, czynnika nieokreslonosci w muzyce, roli przypadku, aformalnego myślenia, roli muzyki bez początku i końca, muzyki graficznej, ledwie tylko zaznaczonej co do tworzywa, jego kontaktów z baletem, wagę jego specyficznej filozofii muzyki.
Bogusław Schaeffer - "Kompozytorzy XX wieku"