Third Ear Band - biografia
Biografia |
Recenzje |
Galeria |
Powiedzieli o zespole |
![]()
"Niewielu krytyków uwzględniłoby Third Ear Band w historii brytyjskiej muzyki improwizowanej, chociaż właśnie improwizacja stanowiła serce ich unikalnej - tworzonej przez ponad 25 lat - muzyki. Utworzony w 1968 roku przez muzyków psychodelicznej grupy The Hydrogen Juke-Box, perkusistę Glen'a Sweeney i Paul'a Minns (obój, recorder) Third Ear Band, wraz ze swoim nadzwyczajnym debiutanckim albumem Alchemy, był jednym z najoryginalniejszych zespołów, jakie wyłoniły się w trakcie stylistycznie eklektycznej ery rocka progresywnego". Pozostałymi członkami zespołu byli wówczas Richard Coff (skrzypce, altówka), oraz Mel Davies (wiolonczela, pipe). Na płycie 'Alchemy' gościnnie zaś zagrali DJ John Peel (harmonijka, jew's harp) oraz skrzypek Dave Tomlin. "Osiem zawartych na debiucie improwizacji rozwijało się według podobnego schematu. Zdaniem Sweeney'a, utwory Third Ear Band są 'podobne i niepodobne do siebie niczym drzewa'. Później słowa te pożyczył krytyk Dawid Ilic do opisu improwizacji AMM. Third Ear Band był nie mniej intensywny - niezwyczajnie dobrana grupa improwizatorów, którzy zrezygnowali z otwartej solistycznej wirtuozerii dla tożsamości ściśle zespolonego kolektywu. Ręczne bębenki Sweeney'a dostarczały prostego, niemalże prymitywnego pulsu, na którym były osnute dekoracyjne dęciaki i smyki, rzadko jednak o pastoralnym nastroju, co mogłaby sugerować akurat taka grupa instrumentów. Barwa i ekspresja oboju Minns'a brzmi równie iskrząco, równie ponuro i gniewnie jak saksofon sopranowy, który w krąg improwizacji w Zjednoczonym Królestwie wprowadzili Evan Parker i Trevor Watts. W tym kontekście, Minns pozostaje niedocenionym talentem brytyjskiej improwizacji przełomu lat 60 i 70. Co więcej, trudno przychodzi na myśl ktokolwiek inny (poza Watts'em, okazjonalnie wykorzystującym obój w Spontaneous Music Ensemble), kto podobnie jak Minns rozszerzyłby dźwiękowy język oboju poza ramy współczesnej muzyki klasycznej. Robin Miller, który nagrywał z King Crimson, Andrew Mackay z Roxy Music, czy Paul McCandless z jazzowego Oregon byli raczej konwencjonalnymi oboistami".
Ówczesny styl zespołu był określany przez jego założyciela jako 'electric acid raga'. Trudno podważać zdanie samego lidera Third Ear Band o swej własnej muzyce, ale jak tu mianem elektrycznego określić kwartet korzystający z samych akustycznych instrumentów ?. Ragami nagrania z 'Alchemy również nie są, aczkolwiek właśnie zbyt jednostronnie orientalny koloryt tego albumu decyduje o tym, że nie dorównuje on produkcjom zespołu z kolejnych trzech lat. Wtedy bowiem, elementy zarówno dalekowschodnie, jak i muzyki dawnej, swobodnej improwizacji i europejskiego folkloru zostały wywarzone idealnie, tworząc nową, niezwykle intrygującą jakość.
Tu należy dodać, że jakość ta nie została w tamtych czasach należycie doceniona. Third Ear Band wprawdzie szybko podpisał kontrakt płytowy, jednak okoliczność, iż był to akurat kojarzony z konwencjonalnym rockiem Harvest, również nie sprzyjała dotarciu do właściwego słuchacza. Poza tym Anglia wówczas raczej nie słynęła z przyjaznego klimatu dla nowatorskich trendów. Z podobnym problemem równoległe borykał się Soft Machine, a później chociażby Henry Cow, które jednak spotykały się z gorącym przyjęciem w trakcie częstych występów na kontynencie. Third Ear Band koncertował wówczas jedynie na Wyspach (chociażby regularnie podczas rockowych maratonów w Hyde Parku).
Drugi album zespołu, zatytułowany po prostu 'Third Ear Band' zawiera cztery dłuższe kompozycje poświęcone ziemskim żywiołom. W składzie nastąpiła jedna zmiana: wiolonczela została przekazana w ręce Ursuli Smith. "I tak 'Fire' eksploduje szaleństwem lamentujących dęciaków, zwiędłych smyczków i pulsującą perkusją, bardziej artykułującym wertykalną gęstość niż linearny rozwój, i na swój sposób tak kathartycznym jak 'Machine Gun' Brotzman Octet. Na koniec 'Water': naprzeciw brzęczącym smykom skąpanym w morskich efektach dźwiękowych i podkreślającym pulsie Sweeney'a, dryfuje kolejna zapadająca w pamięć melodia Minns'a o elegijnym nastroju". Trudno nie zgodzić się z opinią, że album 'Third Ear Band' jest jednym z najbardziej udanych dzieł zespołu.
W tym samym 1970 roku, Third Ear Band zobowiązał się skomponować i wykonać ilustrację do niemieckiego filmu telewizyjnego w reżyserii Fuchs'a o burzliwej miłości francuskiego średniowiecznego filozofa i teologa Pierre Abelard'a oraz Heloise Fulbert, bratanicy kanonika Fulbert'a - przełożonego Abelarda w katedralnej szkole Notre Dame w Paryżu. Album 'Abelard and Heloise', zawierający pełną ścieżkę dźwiękową z tego filmu pojawił się na rynku po raz pierwszy dopiero w 1999 roku. I jest on nie mniej udany niż nagrany w tym samym składzie poprzednik. Co ważne, zespół nie uległ pokusie, by specjalnie na potrzeby filmu przesadnie upodobnić swą muzykę do stylu średniowiecznego. Elementy muzyki dawnej pojawiają się w równie udanie wyważonej proporcji jak wcześniej.
Kolejne nagrania zespołu były również związane z filmem. Tym razem o skomponowanie muzyki do właśnie realizowanej, blisko oddającej ducha szekspirowskiego oryginału wersji 'Makbeth'a' poprosił jej reżyser Roman Polański. W tym czasie uległ zmianie skład zespołu. Odeszli Ursula Smith i Richard Coff, pojawili się zaś w nim gitarzysta Denim Bridges, skrzypek Simon House (wcześniej w High Tide, później - Hawkwind) oraz grający na gitarze basowej i wiolonczeli Paul Buckmaster. Przy realizacji dzieła, reżyser ściśle współpracował z muzykami. Polański przedstawiał im urywki filmu, a zespół w tym czasie improwizował. Powstała w ten sposób muzyka była wyjątkowo fascynująca, znakomicie współgrająca z ponurym obrazem dawnej epoki, stylistycznie niejako wyprzedzająca falę mrocznej rockowej awangardy, kojarzonej później przede wszystkim z pierwszymi wydawnictwami Univers Zero.
Niestety, oba tak znakomicie zrealizowane soundtracki nie stały się początkiem trwalszej współpracy ze światem filmu, a taka - wobec braku szerszego uznania - niewątpliwie mogłaby skonsolidować zespół na dłuższy czas. A tak praktycznie przestał on już istnieć, gdy Sweeney, jeszcze w 1972 pod nazwą The Hydrogen Juke-Box, nagrał zbiór piosenek o konwencjonalnej psychodelicznej stylistyce. W formie płytowej ukazały się one dopiero w 1991 roku pod tytułem 'Prophecies'.
Niespodziewanie w 1988 roku, jeden z okazjonalnych koncertów we Włoszech zapoczątkował nowy rozdział w historii Third Ear Band. Wydaniem materiału koncertowego zespołu zainteresowała się włoska firma Materiali Sonori, a płyta pod nazwą 'Live Ghost' została również wzbogacona jedna improwizacją zarejestrowaną w studio. W tym czasie poza Sweney'em zespół tworzyli występujący w ostatnim wcieleniu The Hydrogen Juke-Box gitarzysta Mick Carter oraz skrzypek Allen Samuel i znany nam Paul Minns. Ci dwaj ostatni jednak wkrótce opuścili zespół, a następna płyta 'Magic Music', która ukazała się w 1990 roku, została już nagrana z udziałem skrzypka Neil'a Black'a oraz weterana sceny jazzowej, znanego chociażby z gry w grupie Soft Machine w jej najlepszych czasach (jesień 69 - lato 70, np płyty 'Third', 'Noisette', "Live 1970'), Lyn'a Dobson'a (saksofon, flet). Nowe brzmienie Third Ear Band było dość ściśle wykrystalizowane. Niezmienny pozostał styl gry Sweeney'a na ręcznych bębenkach, tym razem jednak wiodącą rolę odgrywały improwizacje Dobsona, podczas gdy gitara Cartera i mikrotonalne skrzypce Black'a służyły budowaniu specyficznego, gęstego, czasem silnie zrytmizowanego, a czasem znowu ambientalnego tła. Okazjonalnie można również usłyszeć nie narzucające się wokal, bądź wokalizy.
Nie mam na ten temat żadnych oficjalnych informacji, ale wiele wskazuje na to, że grupa istniała w bardziej realnym kształcie jedynie na przełomie lat 80/90 (przygotowując jeszcze płytę 'Brain Waves' z 1993 roku), chociaż obfitość pozycji dyskograficznych, jaka pojawiła się na rynku w przeciągu ostatniej dekady XX wieku może spowodować mylne wrażenie, że Third Ear Band dość aktywnie działał przez cały ten czas. Część płyt zawierała wprawdzie nie znany dotychczas materiał, jednak w notkach wydawcy konsekwentnie nie podawali dat powstania nagrań, które na poszczególnych płytach brzmią bliźniaczo podobnie i pochodzą najprawdopodobniej z tego samego wcześniejszego okresu. Pozostałe pozycje jakie ukazały się w tym czasie to reedycje starego materiału, bądź też kompilacje.
I tak w 1996 roku nakładem Voiceprint ukazuje się 'Live', dokumentujący zapewne trasę koncertową z 1989 roku, w składzie Sweeney, Carter, Black, Dobson.
W 1997 roku Blueprint wydaje album o tytule identycznym, jak ten sprzed siedmiu lat - 'Magic Music', chociaż zawarto na nim zupełnie inny materiał. Zespół pozostawił jeszcze więcej swobody Dobsonowi, którego gra zdecydowanie nabrała dzikości. Niewykluczone, ze album stanowi zapis materiału będącego surową wersją wydanego wcześniej 'Brain Waves'. Co najmniej trzy z ogółem pięciu nagrań z 'Magic Music' (Gog and Magog, Midnight on Mars, Atlantis Rising) są rozimprowizowanymi wersjami utworów pochodzących z tego albumu (odpowiednio Midnight Drums, Spell of Voodoo, Dances with Dolphins).
Rok później nazwa Third Ear Band firmuje krążek 'Songs From The Hydrogen Jukebox', zawierający prawie cały materiał z płyty 'Prophecies' grupy The Hydrogen Juke-Box z 1972 roku, z dodatkiem trzech utworów: dwóch z płyty 'Magic Music' (90) i jednego z 'Brain Waves'.
W roku 1999, po blisko 30 latach od czasu nagrania, na kompaktowym wydawnictwie Blueprint'u po raz pierwszy ukazuje się ilustracja dźwiękowa do filmu 'Abelard and Heloise'. Wcześniej materiał ten został wydany jedynie jako dodatek CD do biografii Third Ear Band 'Necromancers of The Drifting West' (Sonic Book).
W roku 2001 pojawiło się dwupłytowe wydawnictwo 'Hymn to The Sphinx'. Zawiera ono komplet nagrań z trzech płyt: 'Magic Music' (97), 'Abelard and Heloise' i 'Live'.
Krzysztof Ojczyk 23.01.2003
Wszystkie cytaty pochodzą z artykułu 'Third Ear Band: Alchemy & Improv' Chris'a Blackford, który ukazał się w 22 numerze e-zinu 'Rubberneck' (http://www.btinternet.com/~rubberneck/index.html), poświęconego muzyce eksperymentalnej.