Ciężko opowiedzieć wyczerpującego o rytmice w muzyce Zeuhl, jako że
większość maniaków avant- i prog-rocka to entuzjaści analizy rytmu, którym nie
trzeba wyjaśniać, czym jest polirytmia, triole, itp. Przewidując jednak, że
większość czytelników tego magazynu interesuje się głównie samą muzyką, a nie
zmianami personalnymi itp. , podaję tu kilka moich odkryć w sprawie struktur
rytmicznych w muzyce Zeuhl.
Oto cztery pierwotne źródła inwencji rytmicznej:
Użycie rytmu przez Strawińskiego w kompozycjach takich jak "Les Noces" (odpowiednikiem jest rytm 7/4 z "MDK") oraz innych utworach z wczesnego okresu jego twórczości, które wywiodły się ze wschodnioeuropejskiego folku.
Muzyka minimalistyczna z jej "dodatkowymi" jednostkami rytmicznymi (są one powtarzane i zmieniane), która miała wpływ na utwory takie jak "De Futura".
Rytmy marszowe, takie jak użyte przez Carla
Orffa w jego trylogii "Trionfi" ( np. początek "MDK", gdzie Vander
gra cztery takty z "Trionfo di Afrodite"), oraz ich bardziej tradycyjne rodzaje,
jak np. w "Theusz
Hamtaahk" czy w wielu utworach Univers Zero. Rytmy te są często łączone z dwiema
poprzednimi formami ( 2/4 z 7/8)
Zastosowanie polirytmi w modalnym jazzie (tak jak podczas solówki Vandera w "Theusz Hamtaahk").
Elementem, który sprawia że muzyka Zeuhl jest tak wyjątkowa (przynajmniej dla mnie) to sposób, w jaki sekcja rytmiczna operuje podstawowym materiałem rytmicznym. Mamy tu bardzo zdyscyplinowone wybijanie rytmu. Z drugiej jednak strony obecne są "wstawki" na końcach fraz i taktów, które czasem niszczą rytm zupełnie lub gubią go na moment, by po chwili go odnaleźć w zaskakujący sposób, podczas gdy rezta zespołu gra swoje partie z bezwzględną precyzją. Czasem wykracza to poza zwykłe pojęcie muzyki. Dzięki temu tworzy się niesamowite napięcie między porządkiem a wolnością ( mechanicznością a człowieczeństwem), czego nie znalazłem jeszcze w żadnej innej muzyce, ani w rocku progresywnym, jazz-rocku, frez jazzie, free funku, ani w awangardzie tego wieku. Najlepsi perkusiści grający muzykę Zeuhl posiadają umiejętność kompresji i rozciągania czasu, przestrzeni i rytmu do granic możliwości, nie niszcząc ich jednak. W tej kategorii bezapelacyjnie najlepszy jest Christian Vander z utworem "The Last Seven Minutes". Zaraz za nim jest Daniel Denis grający w "The Funeral Plain".
Według mnie, zespoły takie jak Zao i Art Zoyd są bardziej
utalentowane w innych aspektach muzyki: Zao tworzy muzykę o świetnej melodyce i kreuje
współbrzmienie między wokalem, saksofonem i skrzypcami, podczas gdy Art Zoyd podkreśla
mechaniczny aspekt muzyki i gra skomplikowane rytmicznie utwory tak precyzyjnie, że
powstają dzieła wręcz magiczne.
"Hhai" jest jedynym znanym mi utworem, gdzie cały zespół
gra triole podczas gdy pianista odgrywa partię parzystą przez około dziesięć minut.
Christian Vander często gra triolami (pomijając niektóre wstawki), co jest
rzadkością wśród perkusistów. Art Zoyd w dłuższych kompozycjach także konfrontuje
triole z rytmami parzystymi, lecz czasem posiłkują się sekwencerami (np. obie części
"Cryogenese" z płyty "Le Manage Du Ciel et de l`Enfer").
Nie mogę znaleźć nagrania Magmy, w którym został użyty został rytm 5/4 (oznacza to pięć uderzeń w czasie przeznaczonym dla czterech). Może "Kohntarkosz"? Jedynym utworem mającym równie "dziwne" proporcje rytmiczne jest "Chemins de Lumiere" Art Zoyd, gdzie relacja między fortepianem a trąbką wynosi 40:63. Jednakże partia trąbki jest zagrana zbyt regularnie, i brzmi jakby była niezaplanowana.
Można znaleźć ciekawe podobieństwa między
traktowaniem rytmu i rozumieniem czasu w muzyce Zeuhl. Analogią jest
reżyseria według wytycznych francuskiego filozofa, Gilles`a Deleuze`a, stosowana we
francuskich filmach sprzed drugiej wojny światowej . Montaż w tych filmach jest
"psychicznie policzalny". Twórcy z tego okresu (np. l`Herbier, Gremillon,
Gance, Epstein), odrzucili wartości organiczne i używali relacji matematycznych oraz
okresowych zmian światła i cienia, odmiennych ustawień, połączonych z wrażeniem
wzniosłości. W muzyce Art Zoyd prawie wszystko jest jasno określone w ramach rytmiki -
większość dźwięków służy konstruowaniu rytmu. Ich nawiązywanie do tego swoistego
wyolbrzymienia jest widoczne.
Podsumowując zmiany w muzyce Zeuhl przez ostatnie
dwadzieścia lat można zauważyć, że wielu muzyków zwróciło się ku bardziej
tradycyjnym i akceptowanym rodzajom muzyki. Są to modal jazz i muzyka polirytmiczna w
stylu lat sześćdziesiątych, oraz muzyka minimalistyczna jaką w tej chwili gra
np. Art Zoyd (nie zapominając o milionach nudnych nagrań Fusion). Rytmy
marszowe (pomijając Daniela Denisa i "La Marche Celeste" Vandera) wykorzystuje
się obecnie bardzo rzadko. Coraz mniej jest także eksperymentów z perkusją w stylu
Strawińskiego. Oczywiście nikt nie ma ochoty słuchać w kółko tego samego, nawet
jeśli to Zeuhl z połowy lat 70., jednak będąc osobą żyjąca w ciągłej obawie przed
kolejnymy wznowieniami działalności zespołów bluesowych wątpię, aby tradycjonalizm
był odpowiednim kierunkiem rozwoju dla avant-rockowców. Nie mam ochoty słuchać muzyki
Zeuhl połączonej ze współczesnymi stylami, np. Shub Niggurath łączy ją
nois`em, a Offering na płycie "Cosmos" z ezoterycznym ambientem (posłuchajcie
"Space" Klausa Wiese`a, zobaczycie o co mi chodzi). Uważam jednak, że taka
muzyka ma duży potencjał (wszystko jest lepsze od Fusion z lat
dziewięćdziesiątych...). Jeśli muzycy nie otrząsną się z letargu to przewiduję,
że wkrótce muzyka Zeuhl będzie miała wspaniałą przeszłość za sobą, lecz
żadnej przyszłości
przed sobą.
Tłumaczenie: Piotr 'Technik' Urbański