Rytmy Zeuhl

Ten tekst pochodzi z Zeuhl-fanzinu "Ork Alarm!", nr 25

Ciężko opowiedzieć wyczerpującego o rytmice w muzyce Zeuhl, jako że większość maniaków avant- i prog-rocka to entuzjaści analizy rytmu, którym nie trzeba wyjaśniać, czym  jest polirytmia, triole, itp. Przewidując jednak, że większość czytelników tego magazynu interesuje się głównie samą muzyką, a nie zmianami personalnymi itp. ,  podaję tu kilka moich odkryć w sprawie struktur rytmicznych w muzyce Zeuhl.

Oto cztery pierwotne źródła inwencji rytmicznej:

Elementem, który sprawia że muzyka Zeuhl jest tak wyjątkowa (przynajmniej dla mnie) to sposób, w jaki sekcja rytmiczna operuje podstawowym materiałem rytmicznym. Mamy tu bardzo zdyscyplinowone wybijanie rytmu. Z drugiej jednak strony obecne są "wstawki" na końcach fraz i taktów, które czasem niszczą rytm zupełnie lub gubią go na moment, by po chwili go odnaleźć w zaskakujący sposób, podczas gdy rezta zespołu gra swoje partie z bezwzględną precyzją. Czasem wykracza to poza zwykłe pojęcie muzyki. Dzięki temu tworzy się niesamowite napięcie między porządkiem a wolnością ( mechanicznością a człowieczeństwem), czego nie znalazłem jeszcze w żadnej innej muzyce, ani w rocku progresywnym, jazz-rocku,  frez jazzie, free funku, ani w awangardzie tego wieku. Najlepsi perkusiści grający muzykę Zeuhl posiadają umiejętność kompresji i rozciągania czasu, przestrzeni i rytmu do  granic możliwości, nie niszcząc ich jednak. W tej kategorii bezapelacyjnie najlepszy jest Christian Vander z utworem "The Last Seven Minutes". Zaraz za nim jest Daniel Denis grający w "The Funeral Plain".


    Według mnie, zespoły takie jak Zao i Art Zoyd są bardziej utalentowane w innych aspektach muzyki: Zao tworzy muzykę o świetnej melodyce i kreuje współbrzmienie między wokalem, saksofonem i skrzypcami, podczas gdy Art Zoyd podkreśla mechaniczny aspekt muzyki i gra skomplikowane rytmicznie  utwory tak precyzyjnie, że powstają dzieła wręcz magiczne.


    "Hhai" jest jedynym znanym mi utworem, gdzie cały zespół gra triole podczas gdy pianista odgrywa partię parzystą przez około dziesięć minut. Christian Vander często gra triolami  (pomijając niektóre wstawki), co jest rzadkością wśród perkusistów. Art Zoyd w dłuższych kompozycjach także konfrontuje triole z rytmami parzystymi, lecz czasem posiłkują się sekwencerami (np. obie części "Cryogenese" z płyty "Le Manage Du Ciel et de l`Enfer").

    Nie mogę  znaleźć nagrania Magmy, w którym został użyty został rytm 5/4 (oznacza to pięć uderzeń w czasie przeznaczonym dla czterech).  Może "Kohntarkosz"? Jedynym utworem mającym równie "dziwne" proporcje rytmiczne jest "Chemins de Lumiere" Art Zoyd, gdzie relacja między fortepianem a trąbką wynosi 40:63. Jednakże partia trąbki jest zagrana zbyt regularnie, i brzmi jakby była niezaplanowana.

    Można znaleźć ciekawe podobieństwa między   traktowaniem rytmu  i rozumieniem czasu w muzyce Zeuhl.  Analogią jest reżyseria według wytycznych francuskiego filozofa, Gilles`a Deleuze`a, stosowana we francuskich filmach sprzed drugiej wojny światowej . Montaż w tych filmach jest "psychicznie policzalny". Twórcy z tego okresu (np. l`Herbier, Gremillon, Gance, Epstein), odrzucili wartości organiczne i używali relacji matematycznych oraz okresowych zmian światła i cienia, odmiennych ustawień, połączonych z wrażeniem wzniosłości. W muzyce Art Zoyd prawie wszystko jest jasno określone w ramach rytmiki - większość dźwięków służy konstruowaniu rytmu. Ich nawiązywanie do tego swoistego wyolbrzymienia jest widoczne.

    Podsumowując zmiany w muzyce Zeuhl przez ostatnie dwadzieścia lat można zauważyć,  że wielu muzyków zwróciło się ku bardziej tradycyjnym i akceptowanym rodzajom muzyki. Są to modal jazz i muzyka polirytmiczna w stylu lat sześćdziesiątych, oraz muzyka minimalistyczna  jaką w tej chwili gra np. Art Zoyd (nie zapominając o milionach nudnych nagrań Fusion). Rytmy
marszowe (pomijając Daniela Denisa i "La Marche Celeste" Vandera) wykorzystuje się obecnie bardzo rzadko. Coraz mniej jest także eksperymentów z perkusją w stylu Strawińskiego. Oczywiście nikt nie ma ochoty słuchać w kółko tego samego, nawet jeśli to Zeuhl z połowy lat 70., jednak będąc osobą żyjąca w ciągłej obawie przed kolejnymy wznowieniami działalności zespołów bluesowych wątpię, aby tradycjonalizm był odpowiednim kierunkiem rozwoju dla avant-rockowców. Nie mam ochoty słuchać muzyki Zeuhl połączonej ze współczesnymi stylami, np.  Shub Niggurath łączy ją nois`em, a Offering na płycie "Cosmos" z ezoterycznym ambientem (posłuchajcie "Space" Klausa Wiese`a, zobaczycie o co mi chodzi). Uważam jednak, że taka muzyka ma duży potencjał (wszystko jest lepsze od Fusion z lat dziewięćdziesiątych...). Jeśli muzycy nie otrząsną się z letargu to przewiduję, że wkrótce muzyka Zeuhl będzie miała  wspaniałą przeszłość za sobą, lecz żadnej przyszłości
przed sobą.

Tłumaczenie: Piotr 'Technik' Urbański