Arvo Part - Tabula Rasa
fragmenty tekstów Agnieszki Zawadzkiej z forum 3ucha
Przestrzeń
![]() |
Rozumiem ją na dwa sposoby. Najpierw jako
wolumen brzmienia czyli "przestrzeń" pomiędzy najniższym a najwyższym
dźwiękiem i tu szersza przestrzeń jest w części silentium od D w partii
kontrabasu do f4 -flażolet skrzypcowy ale tak czuję, że
to jest ciągle plaszczyzna, a nie przestrzeń,
|
Biorę partyturę i czytam:
Spreparowany fortepian, który odmierza czas. Fortepian to te dzwony, które biją o określonej porze, od których wzięła się nazwa "tintinnabulacja"
Pauzy
Dźwięki, przeważnie unisony trwające "poza czasem" utworu
Figuracyjne "wypełnienia" przestrzeni pomiędzy składnikami trójdźwięku a – moll. Ograniczenia częstotliwości użytych tu tonów – wszystkie należą do szeregu alikwotów "a"
Podstawa harmoniczna. Bas chodzący w "kanonie"
A to wszystko co tu napisane się nie może
odbyć bez czasu, który bylby czwartym wymiaremi
to mnie wlaśnie przekonuje, że ta przestrzeń tu istnieje calkiem namacalnie.
Mi się ta przestrzeń kojarzy z wysokimi i wąskimi budowlami, 5 i pół oktawy
rozciągłości, a barwy ujednolicone, bardzo smyczkowe. I ten dzwon
fortepianowy
Ale raczej kojarzy mi się z takimi wieżami niz katedrami:

Poczytalam partyturę, ale okazuje
się, że to, co najważniejsze jest poza tekstem.
Tekst określił jaka ma być faktura. Czyli – stworzył przestrzeń wydarzeń.
Nazwalabym to czasoprzestrzeń
[slówko ukradlam od Heideggera]
- Czterowymiarowy warunek zaistnienia
wydarzeń.
Na przykład możemy stwierdzić, że w czasoprzestrzeni [Zeitraum] przed
pięćdziesięciu laty miało miejsce to lub tamto.
Czas - przestrzeń oznacza teraz Otwarte[das Offene], które rozświetla się w
dosięganiu -się- nawzajem naszłości [Ankunft], byłości [Gewesenheit] i
współczesności. [Gegenwart]
Wymiar nie jest tutaj myślany jedynie jako obszar możliwego odmierzania, lecz
jako przemierzanie [das Hindurchlangen], jako prześwitujące dosięganie.


Obie części tabula rasa skladają się z
dziewięciu posegmentowanych odcinków, podobnych do siebie, będących wariantem
pierwowzoru...
Ta "czasoprzestrzeń" nie
jest homogeniczna i neutralna. Ma
punkty mocne i słabe. Punkty mocne, to te, gdzie dochodzi do pauz, "dochodzi"
– powiedziałam, ponieważ wcześniej faktura się rozrzedza. Gdyby nie było w niej
zerwania pomiędzy poszczególnymi odcinkami, orientacja byłaby tam niemożliwa.
Utwór byłby chaotyczny.
Podobnie jak z ukształtowaniem przestrzeni,w której
żyjemy. Dlaczego buduje się domy, a potem się do nich wraca? Dlaczego każdy ma
jakieś szczególne miejsca? - pejzaż pierwszej miłości, miejsce, gdzie spędził
dzieciństwo? Ponieważ, aby orientować się w świecie, trzeba najpierw wyznaczyć
jego centrum. Inaczej - prawdziwa orientacja
nie jest możliwa, albowiem „punkt stały”
nie został jednoznacznie ontologicznie ustanowiony; już to się pokazuje, już to
znika, w zależności od bieżących warunków. A więc tak naprawdę nie ma już tu
żadnego świata, lecz tylko fragmenty rozbitego uniwersum, amorficzna masa ,
złożona z wielu, mniej lub bardziej neutralnych „miejsc”, do których człowiek,
gnany obowiązkami życia w społeczeństwie przemysłowym, to zbliża się , to się od
nich oddala.(Eliade - sacrum i profanum)
Centrum tego utworu to cadenza w
pierwszej części, to centrum umożliwia orientowanie się w przestrzeni, od
niego wyznacza się kierunki,
to też ma odbicie w kulturach archaicznych:
... Domostwo było upodobnione do kosmosu w ten
sposób, że z punktu środkowego dokonywało się projekcji czterech horyzontów, lub
też ustanawiło się symboliczną axis mundi. W kulturze indyjskiej zanim murarze
położą pierwszą cegłę, astrolog wyznacza im miejsce, gdzie należy położyć kamień
węgielny – punkt ten leży nad wężem, który unosi świat. Murarz dokładnie w tym
miejscu wbija kołek.
Na Bali i w niektórych rejonach Azji w celu wybudowania wioski poszukuje się
najpierw neutralnego punktu przecięcia, w którym krzyżują się dwie drogi.
Skonstruowany wokół tego punktu kwadrat stanowi imago mundi. Podział wsi na
cztery sektory stanowi podstawę analogicznego podziału społecznego – odpowiada
podziałowi uniwersum na cztery horyzonty. Na środku wsi pozostawia się otwarty
pusty plac, gdzie później wzniesie się budowlę kultową, której dach przedstawia
niebo.. Odpowiednie wyobrażenia spotykamy także u plemion Algonkinów i Sjuksów.
Święta chata, w której spełnia się rytuał inicjacji, przedstawia uniwersum.
Chciałabym
jeszcze zwrócić uwagę na pierwszy takt częsci
"ludus". On jest dal mnie dowodem,że ta przestrzeń jest zamknięta utwór
zaczyna i kończy się w ściśle określonym momencie. I nie zaczyna się tak sobie,
byle jak ; "chcę coś powiedzieć, więc mówię"...Piewszy
i ostatni takt to długie, trwające unisono fortissimo. Tak samo, jakby
powiedzieć "Uwaga, uwaga!", Nie ma tu żadnej uwertury ani introdukcji, jest
proste i wyraziste unisono.
W kulturach archaicznych odpowiednikiem będzie
mityczne znaczenie progu.
Próg jest zarazem barierą, linią podziału, granicą
przebiegającą pomiędzy dwoma światami, paradoksalnym miejscem, w którym stykają
się te światy, miejscem, gdzie dokonuje się przejście od świata świeckiego do
świętego. Przed progiem domostwa ludzkiego człowiek schyla głowę lub rzuca się
na ziemię, nabożnie dotyka go ręką... Próg ma swych strażników- bogów i duchy
broniące dostępu przed wrogami z krwi i kości, jak też przed demonicznymi mocami
sprowadzającymi choroby. Na progu składa się ofiary czuwającym bóstwom. W
niektórych starożytnych kulturach orientalnych ( Babilon, Egipt, Izrael) panował
zwyczaj odprawiania sądów na progu. Próg i
drzwi wskazują na bezpośrednią i konkretną formę zniesienia ciągłości
przestrzeni; na tym polega ich wielkie znaczenie religijne, są one bowiem
i symbolami i środkami przejścia.
Po unisonie-progu następuje
pauza.
Przestrzeń utworu bez tych pauz byłaby homogeniczna, nieodnowiona, byłaby tylko
przelewającą się masą dźwięków.
zestawiam taki sposób używania pauz, z innym zjawiskiem, znanym z kultury.
W partyturze - wizualnie pauzy ukladają się jak kolumny. To są pauzy generalne.
Partytura to w tym przypadku drobno zapisany maczek na papierze formatu a4.
trudniej mi jest ją czytać wertykalnie niz linearnie, bo jest sporo partii i
raczej pionowo ją obejmuję wzrokiem, poziomo to już potem pikuś.
A te pauzy.. one sa generalne, następują na calej pionowej linii, we wszystkich
partiach
dzielą te pauzy-kolumny calą partuturę na sektory
Wygląda to ja wnętrze domu w kulturze wedyjskiej.
Zresztą,
nie trzeba sięgać do kultury wedyjskiej, żeby skojarzyć fakty.
Chodzi o mityczne nacechowanie kolumn w kulturze.
Kolumny symbolicznie dźwigają niebo i otwierają drogę ku bogom, a swe korzenie
mają w świecie umarłych. Nadają budynkowi strukturę kosmiczną. ( u Rzymian, w
dawnych Indiach, Wyspy Kanaryjskie, Kulumbia Brytyjska- kultura Kwatiultów)
Akt transcendowania świata świeckiego wyrażało się za pomocą różnych
symbolicznych otworów: tu, w tym świętym otoczeniu można nawiązać kontakt z
duchami, muszą być więc jakieś drzwi prowadzące ku górze, przez które bogowie
mogą zstępować na ziemię, przez które też ludzie mogą symbolicznie wstępować do
nieba.
Tylko opowiem taką malą historyjkę o jednej kolumnie:
Według przekazu Aczilpów - plemienia z rodziny Aruntów - boska istota Numbakula
w mitycznej epoce dokonała kosmizacji obszaru, gdzie żyją, stworzyła ojca
plemienia i ustanowiła urządzenia plemienne. Z pnia drzewa gumowego Numbakula
uczynił święty słup, namaścił go krwią, wdrapał się po nim i zniknął w niebie.
Słup ów przedstawia oś świata, albowiem kraj wokół niego staje się zdatny do
zamieszkania. Aczilpowie zawsze zabierają go ze sobą na wędrówki, w zależności
ud niego określają też kierunek drogi. Gdyby słup się złamał, byłaby to
katastrofa, koniec świata. Spencer i Gillen donoszą, że gdy kiedyś słup się
złamał członkowie plemienia przez jakiś czas błądzili w kółko , w końcu usiedli
na ziemi by umrzeć. ...
(3/3) Poprzednia Następna