Artysta |
Jim Black | ![]() |
Tytuł |
Alasnoaxis | |
Data wydania |
2000 | |
Wytwórnia |
Winter & Winter | |
Czas |
72:25 | |
Gatunek |
jazz | |
Style |
avant jazz | |
Ocena (1-6) |
MK: 3+ |
Właściwie to chyba nie powinienem brać się za recenzowanie tej płyty. Zasiadając dziś do kolejnego przesłuchania "Alasnoaxis" w celu odświeżenia pamięci przed przystąpieniem do pisania, miałem w głowie pewien pomysł, wiedziałem, że będę bronił tej płyty, jako niespójnej, mało oryginalnej, ale pokazującej mojego ulubionego perkusistę z wielu perspektyw, a także retrospektywnie traktującej jego dotychczasowe dokonania w niezliczonej ilości przeróżnych składów. Niestety z każdym kolejnym utworem orientowałem się, że tracę grunt pod nogami. Pomysł padł. Black jest perkusistą, który ma bardzo charakterystyczny styl. Duże znaczenie ma tu specyficzne, niespotykane u jazzmana brzmienie - ciężkie - wręcz rockowe. Centrala Blacka dudni potężnym basem, co podkreśla jeszcze rockowa motoryka. Cały kunszt tego muzyka polega na tym, iż stosując monotonną, rockową rytmikę, potrafi ją niesamowicie ozdobić finezyjnymi stricte jazzowymi wstawkami. Forma jest oszczędna, ale pełna przeróżnych smaczków, które u niejednego perkusisty wzbudziłyby dreszcz na plecach. Duży nacisk kładzie Black także na nietypowość akcentowania. Częste synkopowanie, a także frywolność w zakresie tempa, nie wpływają jednak na swoistą transowość jego rytmiki. Taki styl pozwala stworzyć zupełnie nowy nietypowy rodzaj muzyki improwizowanej, gdzie na Blacku spoczywa odpowiedzialność za swoistą strukturalizację utworów. Rewelacyjnie słychać to na projektach Ellerego Eskelina, czy wybornej płycie Satoko Fujii "Toward to West".
Największym błędem Blacka na "Alasnoaxis" jest chyba właśnie to, że wbrew konwencji, w której się raczej najlepiej czuje, a przynajmniej najlepiej brzmi, postawił na zamknięte struktury mocno hamujące inwencję zaangażowanych muzyków, a także jego samego. Jako kompozytor jednak raczej się nie sprawdził, a poprzez narzucone ograniczenia nie było nikogo, kto mógłby poważne braki nadrobić. Raptem 3 utwory jestem w stanie uznać za naprawdę udane, gdzie konwencja utworu poniekąd zbliża się do preferowanej przeze mnie, wyżej opisanej. Większość utworów nudzi (wyraźny ukłon w kierunku Dave'a Douglasa i Tiny Bell Trio) albo jest zupełnie niespójna poprzez kontrastujące ze sobą infantylność tematyczną i rytmiczne rozbuchanie. Sam jestem zdziwiony, że tak mocno skrytykowałem niegdyś bardzo cenioną przeze mnie płytę. Wydaje mi się jednak, że wyraźny wpływ na to miała ilość rewelacyjnych płyt z udziałem Blacka, które od czasu pierwszych przesłuchań "Alasnoaxis" poznałem.
Podsumować można chyba tak: tam gdzie Black stawia na siebie, jest niedobrze, tam gdzie inni stawiają na Blacka - jest wybornie.
Marcin "Genmar"
Spis utworów |
|
1. Mm (Black) - 2:38 |
|
2. Optical (Black) - 5:04 |
|
3. Maybe (Black) - 4:09 |
|
4. Ambacharm (Black) - 6:31 |
|
5. Garden Frequency (Black) - 3:09 |
|
6. Poet Staggered (Black) - 1:11 |
|
7. Backfloatpedal (Black) - 2:46 |
|
8. Luxuriate
(Black) - 6:52 |
|
9. Boombye (Black) - 5:26 |
|
| 10. Auk and Dromedary (Black) - 5:58 | |
| 11. Trace (Black) - 3:15 | |
| 12. Nion (Black) - 4:17 | |
| 13. Melize (Black) - 6:54 | |
14. Angels and Artiface (Black) - 8:06 |
|
| Wykonawcy | Instrumenty |
Jim Black |
Bębny |
| Chris Speed | Klarnet, Saksofon tenorowy |
| Skuli Sverrisson | Bas |
| Hilmar Jensson | Gitara |
Nagrania zarejestrowano w dniach 17 października 2000r.